“Wyobraź sobie, że twoje konto bankowe jest puste”. Uchem Krzysztofa Tubilewicza

Witam w kolejnej audiorecenzji! Niezmiennie polecam właśnie formę audio. Cudze chwalicie swojego nie znacie? Nie tym razem. Było kilka polecajek produkcji z Polskiego Radia, była do TokFM. Tym razem prawdziwy skarb i monumentalna produkcja Radia 357. “Kryptoscam”. Serial reporterski. Autorstwa mojej koleżanki Agnieszki Szwajgier oraz Doroty Salus… Dziewczyny “przeniknęły do niebezpiecznego świata oszustów kryptowalutowych… między innymi zatrudniając się w jednej z firm scamerskich.” (!) Tak czytamy w opisie zachęcającym do sięgnięcia po pierwszy odcinek. Łącznie – pięć odcinków po kilkadziesiąt minut.

A dzieje się tam naprawdę sporo…Oszustwa internetowe to temat mielony bardzo słusznie. To coś, o czym warto rozmawiać nie tylko z rodzicami i dziadkami. Na pewno zetknęliście się z rozmaitymi próbami oszustw – czasami niestety to skuteczne próby. Kilka dni temu mój niemal-rówieśnik Tomek puścił z dymem pięćset złotych, kiedy “odezwała się” “koleżanka” z prośbą o pożyczenie sumy. Także miałem dziwną okazję zetknąć się z botem o uprzejmej twarzy pani Grażynki, który wysłał mi na facebookowym Marketplace podejrzany link do rzekomego Inpostu. Każde z Was na pewno mogłoby mnożyć tego typu przykłady. A więc to najlepszy dowód – że to produkcja dla każdego! “Wyobraź sobie, że twoje konto bankowe jest puste. A jest dopiero 22 maja. I tak co miesiąc… ale tym razem dzwoni telefon. “Dzień dobry, nazywam się Wiktor Kawa, jestem przedstawicielem projektu inwestycyjnego…” – tak zaczyna się ta opowieść. Dziewczyny podają przykłady: “Iwona straciła 500 tysięcy, Piotr 130 tysięcy, Adam i Magda – 250 tysięcy…”. No właśnie – to przykłady, ale też ofiary i bohaterowie tej
opowieści. Oraz ich autentycznie emocje. Wielowątkowość. Fałszywe tropy! To coś, co nie przytłacza, a udowadnia, że to słuchowisko to owoc niemal rocznej pracy… To także docieranie do rozmówców, którzy dopuszczają się tych beznadziejnych przestępstw. Regulacje jak zwykle nie nadążają za pomysłowością przestępców, pieniądze zazwyczaj są nie do odzyskania, i to że to autentyczne, ludzkie dramaty – po prostu słychać… Co jeszcze składa się na tę imponującą produkcję? To także podróże – czasami po polskich miastach, a czasami… nie będę spoilerował! Śledztwo jest bardzo drobiazgowe, część nagrań powstawała w różnych środowiskach, co urozmaica i nadaje temu wiarygodności. W trakcie całego procesu pojawiają się także… trudne wnioski (tu także bez spoilerów). Pojawia się wątek wariografu… Jeszcze osobna kwestia – na którą zawsze warto zwrócić uwagę, to humor. Dziewczyny częstują nim siebie nawzajem, a przy okazji oczywiście nas. To nie jest humor zawsze
poprawny – bardzo szanuję, że w taką stronę i formę poszła Agnieszka, której nogi wyrastają z Polskiego Radia, w którym – przynajmniej do niedawna – luźne podejście do poważnego tematu… to nie była najczęściej stosowana estetyka.
W ramach i humoru i prowadzenia akcji – wchodzimy w myśli bohaterek (w pewnym sensie są nimi autorki, skoro są uczestniczkami zdarzeń i prowokują kolejne sytuacje?). Bardzo podoba mi się tego typu prowadzenie akcji. Czasami zwroty typu “ten nie oddzwaniał, potem pojechałyśmy tam” – są zbędne. Tu niemal uczestniczymy w czasie rzeczywistym w trwającym śledztwie. Po prostu te pomysły na kolejne kroki – przychodzą bohaterce do głowy – taki jest efekt; z pewnością zamierzony. To zasługa zarówno talentów narracyjnych (żeby to napisać, a potem przeczytać) Agnieszki, oraz fenomenalnego montażu, w który miał swój udział Artur Giordano. Naprawdę, tam się co chwila coś dzieje na pierwszym lub drugim dźwiękowym planie! Samo gęste. Przesłuchałem ciurkiem trzy odcinki spacerując po mieście; nie polecam wykonywania przy okazji czynności wymagających osobnego skupienia. Najwyżej do obiadu. Byłoby po prostu szkoda słuchać tej produkcji jednym uchem. Warto to łowić, zwracać uwagę na każdy szczegół. W takiej formie, tak opowiedziana historia – to rzecz dla każdego. Nie tylko dlatego, że piszę te słowa w redakcji 357 i mijałem się dziś parę razy na korytarzu ze Szwajgierką; bo mówiłem to zanim dziewczyny dostały Grand Pressa – to jest zredefiniowanie tego jak powinno się tworzyć tego typu produkcje. Arcyważny temat. Arcydobrze zrobiony. Jedno wielkie wow. Zapraszam!

This website uses cookies

We inform you that this site uses own, technical and third parties cookies to make sure our web page is user-friendly and to guarantee a high functionality of the webpage. By continuing to browse this website, you declare to accept the use of cookies.