Ślady. O reportażu "Przerysowani" Michała Zaręby

Audycja reportera Polskiego Radia PIK  skłania nas do dosłownego rozumienia związku frazeologicznego, który słyszymy w finale utworu: „doświadczyć czegoś na własnej skórze”. Pytanie, co przeżywa człowiek, który dokonuje samookaleczenia, jest najważniejszym pytaniem, jakie wynika z tego reportażu i jakie powinni zadać sobie słuchacze. Oby tych odbiorców było jak najwięcej. Bo temat dotyczy około czterdziestu procent młodych ludzi (!). „Przerysowani” to też opowieść o opowieści.

https://pixabay.com/pl/

Czy turpistyczne opisy mogłyby wpłynąć odstraszająco na osoby, które chciałyby w chwili cierpienia czy dużego napięcia sięgnąć po ostre narzędzie? Być może. Bohaterka nie chce jednak zdradzać fizjologicznych szczegółów.  Mówi tylko, że te rany są obrzydliwe. Odpowiedzią, sposobem na wzmocnienie empatycznego przeżycia, jest pewien zabieg artystyczny. Zamiast makabrycznych opisów, słyszymy w audycji wypowiedź autora komiksu poświęconego samookaleczaniu o tym jak plastycznie wyraził to, co protagonistka sobie robiła. W tym autodestrukcyjnym procesie przecięcie skóry do krwi to nie koniec. Dziewczyna  otwiera rany wciąż na nowo… Jakby  zadanie sobie bólu nie wystarczyło… Trzeba go powtarzać, zwielokrotnić, pogorszyć skutki zranienia…W komiksie odbiorca znajduje się… wewnątrz rany, do której zagląda oko młodej kobiety…

„Pierwszą ranę zadałam sobie w wieku 12 lat” – tak zaczyna się ta historia. „Jak przestawałam mieć miejsce na udach, to przeniosłam się na ręce” – Michał Zaręba w zapowiedzi swojego reportażu  przytacza wspomnienie Weroniki, jednej z osób przedstawionych w komiksie przygotowanym przez artystów i toruńskie stowarzyszenie Gildia Superbohaterów. Przy okazji emisji audycji dowiadujemy się, że w internecie prowadzona jest zbiórka na druk dodatkowych egzemplarzy albumu, w  którym zebrano opowieści o samouszkodzeniach. Publikacja dotycząca nasilającego się wśród młodzieży problemu ma trafić do domów dziecka i placówek opiekuńczych w całej Polsce. Zarówno książka, jak i  utwór dźwiękowy, mają bardzo dużą wartość edukacyjną. Jak mówi jeden z kilku bohaterów reportażu, psycholog, niewiele napisano w literaturze fachowej na temat samookaleczeń. Dlatego ważne jest, by te dramatyczne doświadczenia i wyjaśnienie zjawiska: przyczyn, mechanizmów psychologicznych i konsekwencji  w skondensowanej formie komiksu, docierały do jak najszerszego grona młodzieży, a także do rodziców, opiekunów i nauczycieli… By dorośli potrafili dostrzec cierpienie osób, które „się pocięły”, by zareagowali, pomogli, a może potrafili zapobiec. Ból psychiczny bohaterki reportażu doprowadził ją do próby skończenia z życiem.  Słyszymy też o innym przypadku, w  którym zadawanie sobie ran było ratującą życie alternatywą wobec samobójstwa.

Tytuł albumu i pracy Michała Zaręby można interpretować dwojako: jako zwielokrotnienie emocji i bólu osób uszkadzających swoje ciała, ale również wskazanie na wizualny zapis ich losów – sytuacje z ich życia  zostały „przerysowane” na karty książki. Sam komiks też jest „podwójny”. Gdy docieramy do ostatniej strony, po odwróceniu albumu do góry nogami, historia dotąd widziana oczami osób z otoczenia, opowiadana jest z perspektywy dziewczyny, która krzywdziła siebie. Kiedyś ktoś ją krzywdził. Bohaterka pochodzi z przemocowej rodziny, została też wykorzystana – w wieku 6 lat… Jak mówi, jej ciało od początku nie było traktowane godnie, zawsze było elementem bólu, dlatego chciała być „spójna” z tym cierpieniem. Myśl „potnij się” pojawia się automatycznie, jako wynik napięcia, w momencie, kiedy nie wie się, co zrobić. Ze zwierzeń młodej osoby dowiadujemy się, że samookaleczenie pojawia się wtedy, gdy nie można udźwignąć ciężaru psychicznego, a – i to jest kluczowe – nie ma się oparcia w najbliższych, nie ma komu opowiedzieć o swoich emocjach. Dla tkwiącego w przemocowych relacjach, ciało bywa jedyną przestrzenią kontroli. To poczucie kontroli realizuje się w tym, gdzie się zrani i jak bardzo…W reportażu można usłyszeć też kilka ważnych słów o pomocnej roli szkolnego psychologa, do którego można iść po ratunek jako do jedynego dorosłego, któremu się ufa.

Po wstrząsających pierwszych paru zdaniach Weroniki, autor reportażu od razu sugeruje, że to bohaterka komiksu. Dowiadujemy się też o genezie obrazkowej opowieści. Usłyszawszy na festiwalu komiksu o albumie poświęconym uzależnieniom i planach stworzenia publikacji na temat zadawania sobie ran, dziewczyna sama zgłosiła się do autorów. Podczas terapii dowiedziała się o uzdrawiającej mocy opowieści. Ten autotematyzm też jest ważnym wątkiem konsekwentnie prowadzonej – przez dramatyczną kulminację do pokrzepiającej puenty – opowieści reportera Polskiego Radia PIK z Torunia.

„Zostały ze mną blizny. Boli mnie to, że zniszczyłam swoje ciało na resztę swojego życia” – mówi bohaterka.  Zaraz jednak dodaje – „jestem szczęśliwa, że już nie zadaję sobie ran”. Mamy zatem do czynienia z dychotomią. Ślady mają  podwójny, negatywny i pozytywny wymiar. Znaki cierpienia nie znikną. Będą wciąż bolesnym wspomnieniem. Mogą być jednak zarazem wyraźnym sygnałem zwycięstwa, widoczną oznaką, że przezwyciężyło się autodestrukcyjne zachowania.

„Idź tak, aby ślady twoich stóp przetrwały cię – radził  pracujący niegdyś w Toruniu, gdzie powstał reportaż, biskup Jan Chrapek. Bohaterka „Przerysowanych” może być dumna z wprowadzenia tej dewizy w swoje życie – jej opowieść niesiona w „wieczny” eter przez Michała Zarębę, może pomagać cierpiącym ludziom i ich bliskim przez długie lata.

Recenzję napisała Monika Siwak

Link do reportażu:

https://www.radiopik.pl/344,145,9-stycznia-2025

This website uses cookies

We inform you that this site uses own, technical and third parties cookies to make sure our web page is user-friendly and to guarantee a high functionality of the webpage. By continuing to browse this website, you declare to accept the use of cookies.