Róbmy hałas o ciszę!

Międzynarodowy Dzień Świadomości Zagrożenia Hałasem jest dobrą okazją, by zastanowić się nad negatywnymi skutkami hałasu i jego wpływem na codzienne funkcjonowanie człowieka, na jego zdrowie fizyczne, mentalne i ogólny dobrostan. To też doskonała okazja, by odnieść się do nurtu ekologii akustycznej, który zapoczątkował już w latach 70. XX wieku Raymond Murray Schafer.

25 kwietnia 1995 roku Międzynarodowy Dzień Świadomości Zagrożenia Hałasem zainicjowała Liga Niedosłyszących, w Polsce oficjalnie dzień ten obchodzony jest od roku 2000. To już dwadzieścia pięć lat! Czy w tym czasie wzrosła znacząco świadomość społeczna odnośnie fatalnych skutków zanieczyszczenia smogiem akustycznym? Śmiem wątpić. Na co dzień obserwuję i doświadczam jak strasznie męczący jest hałas aglomeracyjny w dużych miejskich aglomeracjach, jak nie dba się o audiosferę przestrzeni, które naturalnie powinny być oazami ciszy i komfortu. Jesteśmy społeczeństwem okulocentrycznym, wciąż nie jesteśmy w stanie docenić zmysłu słuchu, mimo że to przecież on jest pierwszym zmysłem, który wykształca się w człowieku. Hałasu nie zauważamy, nie widać go, i pewnie z tego powodu błędnie wydaje się mało istotny. A jest on bardzo szkodliwy. Wpływa negatywnie na układ nerwowy, hormonalny, sercowy, jest przyczyną problemów metabolicznych, problemów z gospodarką cukrową, lipidową, wywołuje zaburzenia psychosomatyczne. Hałas to ogromne źródło stresu. Zatrważające są dane Europejskiej Agencji Środowiska, które pokazują, że hałas skraca dobre i zdrowe życie człowieka w wielkim mieście o piętnaście – dwadzieścia procent. Trzydzieści procent mieszkańców wielkich miast będzie żyło o dekadę krócej z powodu zanieczyszczenia hałasem!

Jednym z największych zagrożeń cywilizacyjnych jest hałas. Z tego już zdajemy sobie sprawę. Powinno nam zależeć, by tę świadomość w społeczeństwie nieustannie podnosić. Uwrażliwiać od najmłodszych lat, że człowiek ma do dyspozycji różne zmysły, nie tylko wzrok, ale też słuch, którego w pełni nie wykorzystuje. Naszym obowiązkiem powinno być zwracanie uwagi na ciszę. Na jej wielką wartość i niedoceniony zasób. Przebywanie w ciszy, odcinanie się od bodźców zewnętrznych, od mnóstwa dystraktorów, wsłuchanie się w brzmienie natury, przestrzeni parku, kąpiele leśne, wyjście na spacer dźwiękowy, to są realne działania, które możemy wykonywać, by dać sobie chwilę na odpoczynek i podnieść komfort funkcjonowania na co dzień.

Nie jesteśmy edukowani do bycia w ciszy. Żyjemy w świecie ciągłego mówienia, wykonywania poleceń, w rzeczywistości, w której rządzą nami różnego rodzaju rozpraszacze, jak choćby powiadomienia przychodzące na telefon. Warto przywołać przykład Skandynawów, którzy już od lat 60. XX wieku uświadamiają o roli hałasu. Idźmy za myślą Schafera, który tak dużo mówił o ekologii akustycznej, o „czyszczeniu uszu”, o przywróceniu słuchaniu należnej mu pozycji. Od słuchania zależy jakość relacji międzyludzkich, z czego badacz zdawał sobie doskonale sprawę. Uważne i pogłębione słuchanie to jeden z postulatów Audionomii, który wpisuje się w obserwowany obecnie w społeczeństwie zwrot do kultury oralnej, zwrot audiocentryczny. To chyba najlepszy czas, by pracować nad podniesieniem świadomości i edukowaniem w tym zakresie. A świat zawsze sprzyjał przygotowanym umysłom.

Tekst przygotowała Joanna Bachura-Wojtasik

This website uses cookies

We inform you that this site uses own, technical and third parties cookies to make sure our web page is user-friendly and to guarantee a high functionality of the webpage. By continuing to browse this website, you declare to accept the use of cookies.