„Od wody, do wody” – relacja z autorskiego spaceru dźwiękowego prowadzonego przez Beę Targosz

Nowy Port — miejsce w którym się wychowałam — jest szczególną dzielnicą Gdańska, jedną z nielicznych, w której możemy zbliżyć się do morza, posłuchać jego brzmienia, poczuć jego zapach. Od swoich początków związany jest z przemysłem portowym. Przygotowując się do spaceru wróciłam do wspomnień z dzieciństwa, do dźwięków, które wpadały przez okno mojego pokoju. Rejestrowałam też dźwięki, które słyszę dziś odwiedzając to miejsce.

Dawniej przez centrum nowszej części dzielnicy – prefabrykowanych bloków, w tym jedynym poza Przymorzem Wielkim falowcem – biegła linia kolejowa obsługująca ruch towarowy.
Transport odbywał się w ciągu dnia, ale też nocą. Powolny stukot kół pociągowych, pisk nienaoliwionych hamulców, skrzeczenie mew i syreny statków wpływających Martwą Wisłą do
portu, ale też charakterystyczny pogłos klatek falowca, podmuchy wiatru, czy słyszalne w mieszkaniu przeciągi — to wyraźne dźwiękowe wspomnienia, które noszę w sobie do dziś.
Pracując nad projektem, miałam możliwość pospacerować po dzielnicy, uważniej posłuchać jej codzienności. Choć Nowy Port się zmienia – miejsce torów zajęła ścieżka rowerowa i chodnik, a infrastruktura portowa jest modernizowana – odgłosy maszyn i statków, wraz z dźwiękami środowiska miejskiego, nadal współtworzą lokalność akustyczną miejsca.

Jednocześnie, w starszej części Nowego Portu, możemy doświadczyć nieoczekiwanego spokoju miasta, swoistej intymności brzmień i wolniejszego rytmu zdarzeń. Tworząc trasę spaceru, próbowałam uchwycić opisane nawarstwienia krajobrazu dźwiękowego dzielnicy.

fot. Jan Rusek

Spotkaliśmy się nad Martwą Wisłą, tuż przy dawnej przystani promowej. Spacer rozpoczęliśmy od wsłuchania się w tembr wody. Idąc wzdłuż nabrzeża, staraliśmy się wychwycić zarówno
dźwięki związane z morzem czy portem, jak i te dochodzące ze znajdującego się po drugiej stronie promenady niewielkiego lasku brzozowego, czy też słyszane z oddali brzmienia komunikacji. Następnie skierowaliśmy się do starszej części Nowego Portu. Dźwięki związane z wodą cichły, ustępując odgłosom i rytmom miasta.

fot. Jan Rusek
fot. Jan Rusek

Spacerując ulicami Strajku Dokerów i Wilków Morskich, słuchaliśmy charakterystyki brzmienia podwórek, przejść między budynkami, ale też w dźwięków dochodzących z otwartych okien,
ptaków ponad dachami kamienic czy przejeżdżających powoli po wybrukowanej ulicy samochodów. Aby ujawnić cechy akustyczne miejsc, wykonywaliśmy proste gesty, np. nastawianie uszu, klaskanie w dłonie, zmienialiśmy pozycję ciała, nasłuchiwaliśmy dźwięku z bliska, prowokowaliśmy drgania wybranych struktur.

fot. Jan Rusek

Ulicą Oliwską, na której znów wyraźniej słychać było dochodzące znad wody dźwięki przemysłu, oraz gdzie intensyfikował się szum samochodów, pisk torów czy stukot tramwajów, przeszliśmy wzdłuż opuszczonych ogródków działkowych do ulicy Blizowej, którą zbliżyliśmy się do obszaru portu. Słuchaliśmy pracy dźwigów i aktywnych o tej porze świerszczy.
Wydeptaną przez mieszkańców w miejscu dawnych torów kolejki miejskiej, otuloną krzewami ścieżką, ruszyliśmy w kierunku Latarni Morskiej. Wróciliśmy tuż nad wodę, żeby posłuchać
brzmienia wypływających w morze statków i wywoływanych przez nie fal.

 

Bea Targosz

Projekt „Społeczne spacery dźwiękowe” został dofinansowany przez Miasto Gdańsk.

fot. Jan Rusek

This website uses cookies

We inform you that this site uses own, technical and third parties cookies to make sure our web page is user-friendly and to guarantee a high functionality of the webpage. By continuing to browse this website, you declare to accept the use of cookies.