Dźwiękowa wędrówka, opuszczając miejsce handlu, skierowała się do strefy podróży. Charakterystyka wrzeszczańskich peronów, nieosłoniętych i wyniesionych ponad poziom pierwszej kondygnacji, sprawia, że okolica uczestniczy w dźwiękowym życiu dworca. Informacje o opóźnieniach, imiona i destynacje pociągów rozprzestrzeniają się we wszystkie strony, nieograniczane architekturą. Do wielowarstwowej kompozycji dokłada się turkot walizek i ciężkie sapanie autobusów.
Tymczasem po drugiej stronie traktu kolejowego czeka już Dolny Wrzeszcz. Kamieniczny fragment dzielnicy, choć niewielki, to jednak zachował w sobie miejską złożoność. Obrana trasa przeplotła się przez drobniejsze, przyciszone ulice oraz uliczki zasilające najbardziej prywatne rejony dzielnicy. Architektura pokazuje tu swoje możliwości: manewruje parterami, to wprowadzając, to ograniczając witryny; poszerza i zwęża korytarze ulic; czasem wpuszcza na zaplecza, gdzie pozwala podejrzeć lokalność, a w zamian oczekuje cichego szacunku. I to właśnie architektura uwypukla obecność wody, która w efekcie przekształceń dzielnicy przebiega już przeważnie w ukryciu. Podnosi fragment fasady, by odsłonić nurt Strzyży; kiedy indziej nie pozwala człowiekowi wkroczyć, a jedynie towarzyszyć. Zaprasza do tego, by przystanąć, nachylić się, usłyszeć namiastki dzikiego.
Architektura kształtuje brzmienie dzielnicy nie tylko poprzez fizyczne właściwości materiałów, dystanse, domknięcia, przepuszczalność. Uruchamia również wzorce kulturowe powiązane z określonymi przestrzeniami. Na niewielkim przykładzie Wrzeszcza pokazuje, że szerokie place i korytarze ulic, podobnie jak wnętrza budynków publicznych, zachęcają do głośnych rozmów, nieskrępowanego uczestnictwa. Tam natomiast, gdzie ściany zbliżają się do siebie, a okna mieszkań dosięgają ramienia przechodnia, architektura sugeruje, by swoją obecność przyciszyć dla dobra innych. To piękna lekcja miejskiego współ-bycia.