Joik i wiatr. O audioserialu Anny Dudzińskiej „Saamowie. Wyrzut sumienia Skandynawii”.

Tundra, nieurodzajna ziemia, była świadkiem wędrówek Saamów prowadzących kiedyś koczowniczy tryb życia. Dzisiaj większość ludzi Północy osiadła w miasteczkach. Poznanie ich tradycyjnego sposobu życia, języka, prastarej kultury nie należą do zadań łatwych. Językowi saamskiemu grozi wymarcie po latach przymusowej asymilacji. Anna Dudzińska w audioserialu „Saamowie. Wyrzut sumienia Skandynawii” opowiada o najstarszych rdzennych mieszkańcach Europy, którzy przez większość ubiegłego wieku cierpieli w wyniku restrykcji i zakazów wprowadzonych przez jedne z najbardziej nowoczesnych krajów starego kontynentu. Kanwą tego audioserialu bogatego w antropologiczne i etnograficzne fakty, jest historia głównej bohaterki, Kasi, Polki, nauczycielki języka saamskiego. Bohaterem akustycznym tej opowieści, chyba tak samo ważnym jak Kasia Domińczak, jest północny wiatr…

Autorka grafiki: Aleksandra Czudżak

Sześcioodcinkowy audioserial Anny Dudzińskiej opowiada o Saamach, ludziach Północy, pogardliwie nazywanych Lapończykami, od stuleci zamieszkujących teren dzisiejszej Norwegii, Szwecji, Finlandii i Półwyspu Kolskiego. Swoimi decyzjami takie kraje jak Norwegia czy Szwecja, krok po kroku, pozbawiali Saamów ich języka, tożsamości, odrębności kulturowej. W Norwegii na przykład nie tylko zostali zmuszeni do nauki języka norweskiego, lecz także mieli zakaz mówienia po saamsku w szkołach i miejscach publicznych. I chociaż rząd Norwegii przeprosił za te działania, to ich pokłosie jest brzemienne w skutkach. Tylko nieliczni Saamowie mówią dziś w swoim rodzimym języku, stąd tak duży problem z poczuciem własnej tożsamości i przynależności kulturowej. A co zrobiła Szwecja? W latach dwudziestych władze tego kraju utworzyły Państwowy Instytut Biologii Rasowej, którego zadaniem były badania nad eugeniką i genetyką. Saamów poddawano upokarzającym badaniom i zabiegom: mierzono im czaszki, robiono zdjęcia nago, kości przodków wykopywano z cmentarzy, kobiety poddawano przymusowej sterylizacji. Te okrutne praktyki stały się później wzorcem dla rasistowskich teorii eugenicznych z nazistowskich Niemiec.

Na zdj. główna bohaterka, Katarzyna i rodowity Saam. Fot. Anna Snarska

Joik

Przez ponad trzy stulecia kultura Saamów była pogardzana. Ale dysponowała potężną bronią: śpiewem nazywanym joikiem. Victor Terrazas, autor książki „Atlas dźwięków odległych”, pisze: „Ten rodzaj śpiewu należy do najstarszych tradycji muzycznych Europy i przetrwał, przekazywany z pokolenia na pokolenie, mimo że bywał zakazywany i tępiony. Joik nie posiada typowej struktury melodycznej i opiera się na powtarzaniu tych samych fraz; przywołuje obecność ducha konkretnej jednostki – człowieka lub zwierzęcia – i odzwierciedla saamską filozofię oraz wizję świata. Choć każdy joik jest wyjątkowy i nieprzekładalny na inne, popularne jest tworzenie i ofiarowaniu komuś joiku. Powinien on być ściśle związany z osobą lub zwierzęciem, które przedstawia – a jeśli ów człowiek lub zwierzę zmienią się, pieśń także może zostać zmodyfikowana poprzez dodawanie nowych wersów. W ten sposób joik odzwierciedla zmianę i ewoluuje wraz ze swym właścicielem. Jako że kultura Saamów długo funkcjonowała bez pisma, nie dysponujemy źródłami dotyczącymi pochodzenia tego stylu muzycznego. Wedle przekazów ustnych Saamowie otrzymali joik w darze od magicznych istot z arktycznych krain, jak wróżki czy elfy” (s. 20-21).

Anna Dudzińska z joikiem pierwszy kontakt miała dwadzieścia lat temu. Autorka audioserialu mówi: „W 2004 roku po raz pierwszy usłyszałam ich joik. Gardłowy dźwięk, który przychodzi do śpiewającego, by mógł opowiadać historię północnego wiatru albo reniferów, drzew, fiordów, czasem kamieni. Dwadzieścia lat temu z joikami przyszła do mnie Mari Boine, saamska piosenkarka i aktywistka, która walczyła o prawa ludu mieszkającego na krańcach Europy. Wtedy w opisie radiowego dokumentu, którego słuchałam, pojawiało się jeszcze słowo „Lapończycy”. Rdzenni nie lubią tego określenia. Dla jednych jest to nazwa wymyślona przez kolonizatorów, inni dopowiadają, że to określenie im uwłacza, bo bierze się z norweskiego lapp, czyli łata, przyszywana szmatka. Reportaż o Mari Boine nagrał Birger Amundsen z norweskiego Radia NRK i swoją opowieścią zdobył prestiżową nagrodę Prix Europa. Work of the Devil (Robota diabła) to była historia nie tylko o joikach, ale zapadający w pamięć dokument radiowy o walce z własnymi demonami. Marie Boine musiała rozprawić się z przeszłością, doszukać się własnej tożsamości, by odzyskać głos – nauczyła się mówić po saamsku, a potem cierpliwie czekała, by przyszły do niej joiki. I przyszły – Marie stała się symbolem walki o pamięć o ludziach, którzy przetrwali wiele lat ucisku i dyskryminacji”.

Ale potem joik ucichł i wrócił do Ani dopiero po wielu latach. Saam, Nathaniel Holan Larsen, dwudziestolatek po studiach saamskiego na Uniwersytecie w Tromso, którego autorka poznała dzięki znajomej z norweskiego radia, powiedział Jej o Polce, Kasi, która – co wydaje się absolutnie wyjątkowe – uczy Saamów ich rodzimego języka. Posługuje się nim bowiem dużo lepiej od nich. I tak Kasia stała się główną bohaterką opowieści Ani Dudzińskiej. Bez niej – podkreśla Dudzińska – „przenigdy nie udałoby się nagrać Hanny, Walborg, Natalii, Elli, prawnika Andego Somby, obrońcy Saamów, profesorki literatury języka saamskiego Lill Tove, profesora Ivara Bjorklunda z Komisji Prawdy i Pojednania ani wielu innych”. Ona otworzyła drzwi do ich świata. Saamowie mają prawo być przecież nieufni. Wykorzystywano ich wiele razy.

Północność, Prześladowania, Wstyd, Czysta rasa, Przebudzenie, Być albo nie być

Fabularnie opowieść rozpoczyna się od podróży Anny Dudzińskej do Lakselvbukt, położonego 70 kilometrów od Tromso, by spotkać się z Katarzyną zafascynowana saamską kulturą, od lat uczącą Saamów ich własnego języka. Kasia i jej córki są dla słuchacza niemal przewodnikami po świecie odległej Północy, natury, saamskiej tożsamości. Kwestię tożsamości od strony kulturowej pogłębia literaturoznawczyni Lill Tove Fredriksen, wyjaśniając, czym jest utrata ojczystego języka, wstyd stojący za posługiwaniem się nim jako językiem gorszym, wreszcie „osierocenie”, bo Saamowie w pewnym momencie przestali rozumieć, kim tak naprawdę są (odcinek pierwszy). Autentyczne zainteresowanie, wręcz fascynacja Katarzyny kulturą, językiem, śpiewem stoją w opozycji do opowieści o dekadach prześladowań tych, którzy na tych ziemiach byli pierwsi. Partner literaturoznawczyni Lill Tove Fredriksen, Ande Somby, strażnik joików, prawnik, pracownik uniwersytetu w Tromso dopełnia historię, opowiadając o odwadze w przyznawaniu się do bycia Saamem. W drugim odcinku jest też mowa o pracach nad raportem Komisji Prawdy i Pojednania działającej w Norwegii. Otwartym pozostaje pytanie o przejawy dyskryminacji Saamów dziś (odcinek drugi). Jak w tej sytuacji czują się Saamowie? Dudzińska w odcinku trzecim postawiła problem wstydu, który towarzyszy wielu Saamom do dziś. Ale jak by mogło być inaczej po latach wynaradawiania i prześladowań? Profesor Ivar Bjorklund akcentuje przywiązanie do przyrody i natury jako te, które pozwoliło Saamom przetrwać (odcinek trzeci). Piorunujące wrażenie wywiera na słuchaczu kolejny odcinek, w którym na północy Norwegii autorka wraz z Katarzyną zagłębiają się w początki teorii higieny rasy. Ten odcinek zostanie ze mną na długo także z tego powodu, że usłyszałam w nim renifery i opowieści o tych wyjątkowych zwierzętach (odcinek czwarty). To, że fundamentów fabularnych audioserialu należy szukać w osobistej historii Kasi już wspominałam. W iście reportażowym stylu, najlepszym wyborze dla literatury non fiction, poznajemy stopniowo historię Katarzyny i jej byłego męża Saama, Biery, który w związku ze swoim pochodzeniem nie umiał poradzić sobie z dręczącymi go nieustannie traumami. Przeniósł je na swoją rodzinę. Dyskusję o tożsamości uzupełniają Ande Somby i Lill Tove Fredriksen (odcinek piąty). Katarzyna zdecydowała się na przeprowadzę z Tromso do Oslo. Autorka produkcji w Oslo nagrywa protesty Saamów, którzy walczą w imię swej kultury, praw, tradycji. Jednym z punktów zapalnych jest elektrownia wiatrowa. Można zadać pytanie, czy ta walka kiedyś się zakończy? (odcinek szósty).

Na zdj. Anna Dudzińska, autorka audioserialu „Saamowie. Wyrzut sumienia Skandynawii” z Saamem. Fot. Anna Snarska.

Opowieść wrażliwa na detal

Aby zrozumieć drugiego człowieka, należy zamilknąć i słuchać. Ofiarować rozmówcy przestrzeń do mówienia. Anna Dudzińska jest bardzo uważna względem swoich bohaterów, nie chce ich skrzywdzić, nie chce, by poczuli się zagrożeni, gdy opowiadają o swoich przeżyciach i traumatycznych doświadczeniach. Miałam nieodparte wrażenie, że Ania wielokrotnie musiała się konfrontować z dylematem, ile z osobistej, prywatnej historii Kasi i jej rodziny może oddać światu, gdzie leży granica, której przekroczyć nie wolno, by zachować szeroką, uniwersalną opowieść o Saamach, o traumie, tożsamości narodowej, przynależności etnicznej.

Ania jest wrażliwa na detal, na historię pewnego guzika czy czapeczki, uchwyca siłę i energię głosu bohaterów. Ma dla nich czas. A czas jest potrzebny, by usłyszeć niuanse, które okazują się mieć wielkie znaczenie dla opowieści.

„Saamowie. Wyrzut sumienia Skandynawii” opowiada o czymś jeszcze. O poczuciu „Inności”, odrębności, nieprzystawalności do świata. Sądzę, że w tej Inności każdy z nas jest w stanie odnaleźć cząstkę siebie, jakieś elementy naszej przynależności, które nie pasują do ogółu, a jednocześnie są dla nas ważne, bo wyróżniają nas, decydują o naszej tożsamości. Jak trudno byłoby nam żyć w świecie, gdyby nam tę tożsamość zabrać…

Dźwiękowość audioserialu

O tożsamości tej produkcji świadczy to, że została przygotowana w dźwięku. Dźwięk w opowieści jest synonimem intymności. Słyszymy tylko audioscenografię i mówiący głos. One kreują w naszej wyobraźni obrazy. Dźwięk przenosi nas w czasoprzestrzeni. Tej produkcji nie da się przepisać na reportaż literacki. Byłby to zupełnie inny tekst kultury. O odbiorze „Saamowie. Wyrzut sumienia Skandynawii” bez wątpienia decyduje materia, w jakiej autorka pracowała. To ona na równi z opowieścią fabularną wpływa na słuchacza. Odgłosy Północy, wiatru, zwierząt, ludzi przy pracy, drżenia ich głosu, wahania w nim zawartego, gdy opowiadają o traumach, sposoby wypowiadanych słów, mają niesamowitą moc emocjonalnego rażenia słuchacza. One rezonują najmocniej. Audioserial ma absolutnie wyjątkową formę, taką, jakiej dotąd nie znałam. Jest jak reportaż ze scenami, nagrywanymi w różnych przestrzeniach, w domu i na pastwiskach, w pomieszczeniach zamkniętych i na powietrzu, audioscenografią, wiejącym wiatrem, muzyką skomponowaną przez wybitnego Artura Giordano, utkaną z głosu ludzi i wiatru. Pozwólmy sobie wsłuchać się w brzmiącą skandynawską przyrodę. Jest niesamowita! Ania zarejestrowała jej dźwiękową esencję, dając tym samym serialowi nową jakość. Narracja, która zawsze towarzyszy serialom audio, tu jest integralnie związana z fabułą opowieści, jej kompozycją, strukturą. Jest jednym z elementów tej doskonałej kompozycji. Lektorzy odczytują tekst w sposób niezwykle naturalny, z doskonałą dykcją, nie ma w ich interpretacji głosowej niepotrzebnego aktorskiego „zagrywania się”. Dzięki temu kwestie narratorskie/lektorskie, nadbudowywane nad scenami reportażowymi, składają się na kolejne sekwencje konstruujące opowieść. Słuchałam tej produkcji już kilka razy i będę do niej wracać, bo za każdym razem docierają do mnie coraz to nowe informacje, fakty, emocje. I zachwycam się joikowaniem. Nie wiem, czy rozumiem ten śpiew, ale wyczuwam jego wielką, nieuchwytną moc. Odniosłam wrażenie, że joik jakoś wewnętrznie stawiał opór fatalnym praktykom, jakich doświadczali Saamowie na przestrzeni co najmniej trzech stuleci. Ma wyjątkową wartość dla saamskiej kultury i obyczajowości. Ochrania ich. Kulturze zapewnia żywotność.

Audioserial „Saamowie. Wyrzut sumienia Skandynawii” do odsłuchania na stronach Magazynu Pismo Magazyn Pismo

Producentem audioserialu jest Piotr Nesterowicz (Fundacja Pismo)

Koordynacja projektu: Iga Gromska

Weryfikacja faktów: Marcin Czajkowski

Ilustracje: Aleksandra Czudżak

Muzyka: Artur Giordano

Lektorzy: Anna Dudzińska, Agata Turkot i Kamil Pruban

Montaż i realizacja dźwięku: Jacek Kurkowski

Partnerem strategicznym audioserialu jest Audioteka.

Bibliografia:

*Anna Dudzińska, Saamowie zawołali mnie dawno temu!, Saamowie zawołali mnie dawno temu! | Pismo. Magazyn Opinii, 6.08.2024.

* Anna Gawrońska-Piotrowska, Serial audio w Polsce jako nowoczesna forma słuchowiska radiowego, „Kultura – Media – Teologia” 2021, nr 48, s. 127-156.

*Zuzanna Kozieł, Dyskryminacja Saamów w Szwecji. Zarys problemu, „Studia Scandinavica” 2017, nr 1(21), s. 189-200. https://doi.org/10.26881/ss.2017.21.13

*Victor Terrazas, Atlas dźwięków odległych, Wielka Litera, Warszawa 2024.

Tekst przygotowała Joanna Bachura-Wojtasik

This website uses cookies

We inform you that this site uses own, technical and third parties cookies to make sure our web page is user-friendly and to guarantee a high functionality of the webpage. By continuing to browse this website, you declare to accept the use of cookies.