„Jak czytać krajobraz, w którym wciąż są słyszalne odgłosy przeszłości?” – relacja Marcina Dymitera ze spaceru dźwiękowego

Pod koniec września, w ramach projektu „Społeczne Spacery Dźwiękowe” na wycieczkę po zakamarkach gdańskiego Wrzeszcza zabrali nas Magda Świerczyńska-Dolot i Marcin Dymiter.

Karl Schlögel w tekście Odkrywanie nowoczesnej Europy – próba archeologii w zwięzły sposób otwiera temat miasta jako wielopoziomowego tekstu, może nawet eposu o mieszkańcach. Czytamy:

Niewiele jest rzeczy bardziej ekscytujących niż odszyfrowywanie tekstu miast. Odnaleźć tam można tyle warstw, przeplata się tam ze sobą tyle idiomów i stylów, konkuruje ze sobą tyle perspektyw, możliwych jest tyle różnych odczytań. Przede wszystkim jednak – tekst miast ciągle jeszcze powstaje.

 

Myślę ile elementów łączy się z czytaniem – ta umiejętność sięga do logiki języka, składni, gramatyki, historii i wielu innych obszarów. Aby móc odczytywać niuanse zawarte w tekstach warto praktykować czytanie, przechodząc do poziomu czytania ze zrozumieniem. Tekst – miasto posiada własną gramatykę, składnię, liczne aluzje, których nie da się tak łatwo uchwycić. Możliwe, że spacer dźwiękowy – otwarcie ucha, jest nauką miejskiej gramatyki a może obszarem fonetyki? Miasto wytwarza głosy, głoski… W niektórych miejscach słychać je zdecydowanie lepiej. Nasz spacer dźwiękowy koncentruje się na nieoczywistych miejscach – przejściach, korytarzach, miejskich przesmykach pomiędzy teraźniejszością a przeszłością. Jak czytać krajobraz, w którym wciąż są widoczne elementy a może i słyszalne odgłosy przeszłości?

 

fot. Jan Rusek
fot. Jan Rusek

Zaczynamy jeszcze przed zachodem słońca. Stoimy pośród drzew. Co pamiętają drzewa? Ile pokoleń przed nami wsłuchiwało się w ich szelest? Dokąd prowadzi aleja? Coś się nie zgadza. Czy to park? Miasto z systemem nekropolii, które łączą się z miastem żywych. Te miejsca wciąż są logiczną, urbanistyczną częścią miasta, lecz przekształcone w parki, tereny zielone, bywają trudnym do odczytania rebusem. Mogą rzucić światło, tam, gdzie cień niepamięci szczelnie maskuje oznaki współistnienia współczesnych i byłych mieszkańców miasta. Nie są one dostępne przy głównych ulicach, alejach albo popularnych miejscach a raczej bywają racz na uboczu, nieco ukryte. Potrzebna jest uwaga, aby ich nie pominąć.

fot: Jan Rusek
fot. Jan Rusek
fot. Jan Rusek

Istnieją ścieżki, dróżki, dukty, które zamazuje czas. Idąc ich śladami płynnie przechodzimy do przeszłości. Miniony czas przemawia przez detale. Specyficzne korytarze niczym hyper loop albo wehikuł czasu przenoszą nas „stąd – tam”. Nagle widoczne staje się to, że porządek alei to porządek najważniejszej części cmentarza, niepozorny dom to ważny budynek. Dawny zbiornik wodny, leśne drogi – kiedyś popularne trasy wycieczek – pokrywa dziś pył i zgniłe liście. Sto lat temu z tych wzgórz widać było zatokę. Dziś nie można jej dostrzec. Miasto jest w ciągłym procesie, w przebudowie. Przemiany postępują, lecz niektóre miejsca wciąż pozostają w ścisłym związku z XIX wiekiem, inne zanurzone są w XX wieku. Ta wieloczasowość, możliwość innego spojrzenia na pozornie jednoznaczne kwestie jest jak wciąż otwarty tekst. Miejskie przejścia i pasaże to być może najważniejsze z miejsc, aby dostrzec przemiany, poszukiwać treści, które czekają na ponowne odczytanie. Są takie części miasta, które nie wykrzykują non omnis moriar. Dookoła nich widoczny jest brak śladów renowacji i blasku nowych tynków. Unosi się zapach butwiejącego drewna i wilgoci. Trwają w niepamięci, lecz przechowują coś o wiele cenniejszego niż połyskujące atrapy. Ta droga gubi się. Dlaczego? Dokąd płynie podziemna rzeka? Czy jej szum dociera do naszych uszu?

fot. Jan Rusek
Fot. Jan Rusek

Zapada zmrok. Zatrzymujemy się przy fontannie. Chociaż dekoracje miasta uległy licznym przeobrażeniom, fontanna wciąż wyznacza centrum. Centrum byłej wsi, centrum wczorajszego i dzisiejszego miasta. To dobre miejsce, aby wybrzmiał fragment eseju Juhaniego Pallasmy, Oczy skóry:

Architektura wyzwala nas z objęć teraźniejszości i pozwala nam doświadczyć powolnego, uzdrawiającego przepływu czasu. Budynki i miasta są narzędziami i muzeami czasu. Pozwalają nam zobaczyć i zrozumieć przemijanie historii i uczestniczyć w cyklach czasu, których długość przekracza życie jednostki.

Spacer dźwiękowy jest zaproszeniem do uczestnictwa w cyklach czasu, w czytaniu zapomnianych fragmentów tekstu – miasta, w nasłuchu. Za nami odgłosy dawnej reprezentacyjnej alei. Dziś to korytarz komunikacyjny. Na przecięciu ulic przez chwilę szumią drzewa. Dawne wille i kamienice spoglądają na miejsce. Mimo hałasu docierają odgłosy wody w fontannie. W powietrzu unosi się niski pomruk miasta. Wieczór sprzyja słuchaniu.

Autor tekstu: Marcin Dymiter

Projekt dofinansowany przez Miasto Gdańsk.

 

fot. Jan Rusek
fot. Jan Rusek
fot. Jan Rusek

This website uses cookies

We inform you that this site uses own, technical and third parties cookies to make sure our web page is user-friendly and to guarantee a high functionality of the webpage. By continuing to browse this website, you declare to accept the use of cookies.